z ŻYCIA wzięte

Zniechęceni FRANKOWICZE – czy TO ich zachęci do działania?

Zalew różnorodnych informacji oraz jednobrzmiące nawoływania prawników mogą „wymęczyć” każdego człowieka. Zatem nic dziwnego, że Frankowicze zaczynają odwracać wzrok od wiadomości, które teoretycznie powinny być dla nich ciekawe. Po euforycznej fali rozbudzonych nadziei, jaką dostarczyło ubiegłoroczne postanowienie TSUE, a które miało „niezawodnie” pomóc polskim sądom w rozstrzyganiu spraw pomiędzy Frankowiczami a bankami – pojawił się, nazwijmy to „obserwacyjny zastój”. Wprawdzie ilość złożonych wniosków do Sądów (po TSUE) była tak liczna, że prasowe nagłówki nagminnie powtarzały słowo „lawinowo”, to w dalszym ciągu „mamy” więcej obserwujących Frankowiczów – niż tych aktywnie działających. Dlaczego?

Obawa przed ryzykiem vs zniechęcenie

Być może nawet synteza dwóch powyższych sprawia, że mimo coraz liczniejszych zwycięskich wyroków sądowych nie wszyscy Frankowicze chcą odzyskać swoje pieniądze. Wyżej cenią sobie „spokój” oraz swój punkt obserwacyjny niż szansę na konkretny zwrot gotówki. Choć dla osób postronnych, czyli tych, które nie mają kredytu w niesławnym już franku szwajcarskim niechęć do odzyskania własnych pieniędzy może brzmieć – mówiąc wprost – absurdalnie. To właśnie dlatego, że są „poza” – mogą nie rozumieć fundamentu obaw Frankowiczów. Po ogromnych poniesionych finansowych stratach, które były efektem szalejącego kursu waluty, a przypominały o swoim istnieniu przy płatności każdej miesięcznej raty – niezwykle trudno podjąć decyzję o kolejnych wydatkach, ponieważ automatycznie kojarzą się ze stratą. Dla Frankowicza uruchomienie procedury czy przeanalizowanie sprawy (które wiążą się z opłatami) nie tworzą wizji inwestycji we własną przyszłość, tylko kolejnej straty. Trudno się dziwić, skoro raz podjęte ryzyko (przy podpisaniu umowy kredytowej) okazało się taką porażką (podwójna wysokość raty) to decyzja o podjęciu kolejnego ryzyka wydaje się – absurdalna. Jednak zanim przejdziemy dalej w naszych rozważaniach, musimy przerwać, by podać WAŻNĄ INFORMACJĘ, która wprawdzie rozbija strukturę tekstu, jednak wnosi „coś”, co może już teraz zlikwidować znaczną część wspomnianych obaw – TERAZ ANALIZA sprawy jest BEZPŁATNA. Pierwszy, a jednocześnie najważniejszy (i być może najtrudniejszy) krok Frankowicza na drodze do odzyskania swoich pieniędzy już nie wiąże się z żadnym ryzykiem i z żadnymi opłatami, natomiast daje bezcenną wiedzę. Może okazać się wartościową podstawą do podjęcia ostatecznej decyzji – WALCZĘ o swoje czy nie.

To za długo trwa…
powiadają Ci, którzy nie działają, ale jednak chyba czytają, na przykład portal biznes.interia, gdzie w artykule z dnia 4 lipca już nie ma śladu euforii wspominanej na początku, ani też zachwycających ilości wygranych czy wniosków, tylko „nowy problem” Frankowiczów, czyli czas trwania całej procedury. W tym miejscu pozwolimy sobie wstawić maleńkie podejrzenie, że może media chcą wykreować nowy problem, ponieważ od dawna nic spektakularnego nie wydarzyło się w sprawach Frankowiczów – toczą się takim trybem, jak wszystkie inne sprawy sądowe. Problem „czasu”, czy długość oczekiwania na rozprawę dotyczy wszystkich Polaków i wszystkich spraw, a nie tylko Frankowiczów w ich sprawach. Jednak zniechęcenie zostało „wyprodukowane” – jakby innych było mało, na przykład te, związane z formalnościami o czym piszemy w artykule Perypetie Frankowiczów, czyli jak nie zwariować w gąszczu formalności” – zatem jak Frankowicz ma pominąć swoje zniechęcenie i jednak chcieć – zawalczyć o swoje pieniądze? Może…

TO zachęci do działania,
czyli odwołanie do zdrowego rozsądku, tym razem bez konieczności posiłkowania się cytatami wielkich nazwisk czy filozofów jak Kartezjusz lub Immanuel Kant, dla których ROZUM był najważniejszy – ujmując rzecz w miniaturowy skrót. Innymi słowy, tylko odwołanie się do własnego zdrowego rozsądku może zachęcić Frankowiczów do walki o własne pieniądze. Czas i tak upłynie – to oczywiste. Co gorsza, nie można go cofnąć, a stracony czas – jest poważną stratą, co nie wymaga dalszych argumentów. Być może znacznie większą i bardziej rzeczywistą niż ryzyko związane z uruchomieniem procedury odzyskiwania pieniędzy, zwłaszcza w okolicznościach dostępnej BEZPŁATNEJ ANALIZY sprawy.

Na zakończenie – pozostając z nadzieją, że powyższe słowa zainspirowały choć w minimalnym stopniu do działania – zapraszamy do skorzystania z bazy wiedzy, gdzie znajdą Państwo:

> POMOC dla Frankowiczów
> cykl Perypetie Frankowiczów 
> cykl z życia wzięte, a w nim komfortowe przeglądy prasowe  

Pozostajemy do dyspozycji
pod telefonem

Prawnicy Frankowiczów

Komfortowy przegląd prasowy część 3

Poprzedni wpis

ULGA w życiu Frankowiczów

Następny wpis

Polecane wpisy

Komentarze

Komentowanie wpisu nie jest dostępne.